Menu Zamknij

Winter is coming czyli emtebimy z Ministrą Kolarstwa

No co wam powiem to wam powiem, ale her madżesti zima postanowiła wjechać w tym roku z przyczajki nic nikomu nie mówiąc. A skoro zima może robić takie niespodzianki, to ja podobną postanowiłam sprawić Ministrze Kolarstwa i wjechać bez zapowiedzi na nie pierwszą i miejmy nadzieję nie ostatnią tegoroczną ustawkę emtebienia po okolicznych terenach zalesionych. Jak było i czemu tak fajnie zaraz wam tu po kolei wyłożę. 😉

Jak to słusznie zauważyła Ewa u mnie czasami z tym logicznym myśleniem to tak różnie, ale jako że procesor z czasów Atari i Comodore (kto nie kuma niech wygoogla) no to sami rozumiecie. No bo jak przed tygodniem Ministra robiła ustawkę w Puszczy Kampinoskiej, do której mam rzut beretem, to nie dotarłam, ale jak organizuje ją po drugiej stronie Warszawy w Mazowieckim Parku Krajobrazowym, a do miejsca zbiórki mam prawie 50 km, no to przecie proste, że wpadnę. Najważniejsze to znaleźć w sobie tę wewnętrzną motywację, a tu było ich nawet kilka. Po pierwsze zbióreczka zaplanowana była na 10:30. Według mnie jest to najbardziej optymalna godzina na start. Kto to słyszał zrywać ludzi bladym świtem i zaczynać ustawki o 8:00 czy o 9:00? Toż to środek nocy, a tu kulturalnie, godzina taka, że można jeszcze jakieś balety dnia poprzedniego ogarnąć. Po drugie na miejscu zbiórki panowie ze sklepu rowerowego Na Szosie witają cię chlebem i solą w postaci pysznej kawusi espresso, a jak się uprzesz to i doppio ci ukręcą. A po trzecie skoro już się utyrasz na takiej ustawce, to jest to świetny powód do udania się zaraz po jeździe do wybornej restauracji Golden Arches, zwanej potocznie przez boomerów Maczkiem. No więc sami widzicie, że nie dało się nie jechać.

S2023E012-Asset-06
S2023E012-Asset-03
S2023E012-Asset-09
Mazowiecki Park Krajobrazowy - 19 listopada 2023

Po wspomnianej kawce w miejscu startu udałyśmy się tempem romantycznym w stronę Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. I już właściwie od wjazdu do lasu zaciesz był konkret. Generalnie jeśli miłośnik rowerowania chce pojeździć zimą w lesie, to właśnie o takim warunie marzy. Wysoka wilgotność powietrza tego dnia sprawiła, że śnieg zamiast spadać, pięknie osiadł na gałęziach drzew, niekiedy sprowadzając te mniejsze do parteru. Tak przynajmniej wydedukowały wybitne polskie meteorolożki i prezenterki pogody w jednym, w postaci "mua" oraz Ministry. Talent godny Tomasza Zubilewicza. No w każdym razie tak sobie przejechałyśmy kilkaset metrów szczerząc się do okolicznych drzew, aż Ewa zarządziła przystanek na spuszczanie powietrza z kół, co by tyłkiem nie zarzucało na korzeniach. A że była to bardzo słuszna rada, to miałyśmy się jeszcze o tym przekonać.

Po przejechaniu pierwszych kilometrów stwierdziłam, że całkiem zacny ten Mazowiecki Park Krajobrazowy. Z wyglądu całkiem podobny do Puszczy Kampinoskiej i czasami jak się zapomniałam, to nawet myślałam, że w niej jestem. Ale jak wiadomo, chociaż wyjeździłam już w KPN setki, jak nie tysiące kilometrów, to i tak wiem, gdzie jestem jedynie w miejscu startu. Jak wiadomo ogarem w terenie niestety nie grzeszę. Tak czy siak MPK zrobił na mnie naprawdę miłe wrażenie, a jeszcze w tym zimowym wydaniu, no szaleństwo panie! W efekcie trzeba było bardzo uważać, żeby się nie wypierniczyć i nie chodzi tu nawet o wspomniane korzenie, ale o szczękę która opadała z każdym kilometrem coraz niżej i istniało ryzyko, że wkręci się w szprychy w przednim kole. Niestety jedna z dziewczyn w porę jej nie pozbierała i skończyło się upadkiem. Ale przynajmniej zaliczyła miękkie lądowanie w śniegu i obyło się bez kontuzji, nie licząc szczęki oczywiście. 😉

S2023E012-Asset-02
S2023E012-Asset-04
S2023E012-Asset-05
Mazowiecki Park Krajobrazowy - 19 listopada 2023

Gdy przepołowiłyśmy dystans, ekipa zarządziła przerwę na kanapeczkę. Kurde, wiedziałam, że czegoś zapomniałam! Szamunek wypadałoby odbyć, no ale przecież nie będę obgryzać paznokci. Na szczęście jak zwykle z pomocą przyszła Ministra, częstując mnie orzeszkami i suszonymi morelami. Czasami mam wrażenie, że ona ma zestaw naprawczy na wszystko włącznie z lawiną, trzęsieniem ziemi i erupcją wulkanu naraz. I chyba wiele się nie mylę, bo podczas przerwy na popas naprawiła Ani koło zalane mlekiem. Ot taki McGyver w lajkrze.

No dobra miło już było, a że nie przyjechałyśmy tu dla przyjemności, to trzeba było jeszcze parę razy korbą zakręcić. Jak to zwykle po dłuższym przystanku bywa, dość dobitnie poczułam, że upał w tym sezonie jakby zelżał. Wystarczyło kilka szybkich podjazdów i już po chwili tysiąc pińćset sto dziwińćset warstw, które tego dnia przywdziałam przywróciło mi puls. Reszta kilometrów upłynęła nam już właściwie bez zakłóceń, nie licząc dźwięków przypominających utratę szansy w Jednym z Dziesięciu, wydawanych przez nasze hamulce. Jak się uprzeć, to można by z tego stworzyć całkiem niezłą symfonię. Myślę, że jak dopracujemy z dziewczynami detale, to sam pan Tadeusz Sznuk byłby z nas dumny. Jeszcze tylko szybka sesyjka w tym grupóweczka i do mycia, dosłownie!

S2023E012-Asset-10
S2023E012-Asset-08
S2023E012-Asset-07
Mazowiecki Park Krajobrazowy - 19 listopada 2023

W końcu, naćpane lasu i uchachane po pachy, dotarłyśmy do naszej bazy pod sklepem Na Szosie. Jak widać dżentelmeni, choć wpisani od jakiegoś czasu na listę gatunku zagrożonego, mają jeszcze kilku przedstawicieli na tej planecie. Chłopaki widząc nasze przemarznięte japencje i utyrane rowery, zlitowali się nad jednymi i drugimi i raz dwa wypucowali nam rowery, że błyszczały się, jak psu wiadomo. Mało tego przypomnieli o przesmarowaniu łańcucha po powrocie do domu, co niezwłocznie przekazałam mojemu nadwornemu serwismenowi i mężowi w jednym.

No i jeszcze apel na koniec, bo bez apelu się nie liczy. Jeśli masz rower typu gravel tudzież MTB i chciałabyś spróbować swoich sił w jazdach po lesie w niepowtarzalnym towarzystwie dziewczyn Ministry, ale boisz się, że nie dasz rady, to wiedz jedno: DASZ DZIEWCZYNO RADĘ! Te ustawki różnią się od innych ustawek głównie tym, że nikt tu nie robi planu treningowego i nie ciśnie komów, czy innych sromów. Tutaj jeździ się dla przyjemności, towarzyskich plot lub ewentualnie tak jak ja, dla przewietrzenia głowy z myśli o oddaniu dzieci do okna życia razem z ich ojcem. 😉 Także nie myśl, nie rozkminiaj i nie analizuj, tylko wbijaj na grupę Dziewczyny Ministry na Facebooku i sprawdź koordynaty na kolejną ustawkę. Doborowe towarzystwo i ćpanie lasu dla nowych abonentów za friko, a za Maczka w razie czego zapłacisz kartą Mastercard. 😉

S2023E012-Asset-11
S2023E012-Asset-12
S2023E012-Asset-13

Ten wpis nie jest sponsorowany i nie jest zaproszeniem do zawarcia umowy, zatem Maczka po jeździe wcinasz zawsze na własną odpowiedzialność. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *