Menu Zamknij

Rower na wakacjach – wypożyczyć czy brać swój?

Już tradycją się stało, że jadąc na wakacje zawsze planujemy by w ich trakcie wybrać się na jakąś wycieczkę rowerową. Jeśli jedziemy na wakacje autem to sprawa jest oczywista, zawsze zabieramy ze sobą własne rowery. Jednak w większości przypadków podróżujemy samolotem. Coraz częściej przy tej okazji pojawia się dylemat, czy brać swój rower i ufać liniom lotniczym, że dotrze w tylu kawałkach, w ilu go spakowaliśmy, czy jednak znaleźć jakąś lokalną wypożyczalnię i wierzyć, że dostępny w niej sprzęt będzie “jeżdżalny”. 🙂

My wielokrotnie robiliśmy już przymiarki do opcji numer jeden m.in. rozkminiając, jak te nasze rowery spakować na czas lotu (w tamtą stronę jeszcze jak Cię mogę, ale skąd wytrzasnąć dwa kartony po rowerach na lot powrotny), co zabrać z narzędzi i przede wszystkich co zrobić, jeśli rowery jednak nie dotrą bezpiecznie do celu. Radziłam się w tej kwestii innych amatorów kolarstwa w mediach społecznościowych i w większości przypadków transport roweru samolotem przebiegł bez problemu. Jednak obawa, że spakowany przez nas rower nie uniknie uszczerbku na zdrowiu w trakcie pakowania do lub wypakowania z luku bagażowego sprawiała, że ostatecznie odpuszczaliśmy.

Z kolei wiele razy na przestrzeni ostatnich 10 lat zdarzało nam się korzystać z wypożyczalni rowerów i mogę śmiało stwierdzić, że przez ten czas wiele się w tej branży zmieniło. Jest to efekt ogólnej zmiany trendów urlopowych. Wprawdzie wciąż istnieją rzesze miłośników pizzy i piwa w plastikowym kubku podczas opalania nad basenem w ramach ofert all inclusive to sukcesywnie wzrasta liczba osób decydujących się na aktywną formę wypoczynku. Z resztą aktywność fizyczna stała się dziś bardzo modna, dzięki czemu na popularności zyskało między innymi kolarstwo. W związku z tym szybko pojawiła się na rynku potrzeba, na którą zarówno nowo powstałe, jak i już istniejące wypożyczalnie musiały odpowiedzieć. W tej chwili możemy wypożyczyć zarówno mega wypasiony sprzęt dla prawdziwych rowerowych pro’sów, ale również taki z nieco niższej półki, który w zupełności usatysfakcjonuje rowerzystę od święta. Wszystko jest oczywiście kwestią ceny.

Jako że nasze umiejętności kolarskie rozwijały się proporcjonalnie do rynku wypożyczalni, wszystkie doświadczenia z wypożyczonym sprzętem były pozytywne. Oczywiście trafiały się nam różne rowery, ale skoro nigdy nie oddaliśmy ich przed upływem czasu wypożyczenia to chyba nie powinniśmy narzekać.

Wypożyczalnie rowerów w Playa de Palma na Majorce

Po raz pierwszy skorzystaliśmy z wypożyczalni rowerów podczas krótkich wakacji na Majorce w listopadzie 2009. Był to okres, w którym wychodziłam na prostą po drugiej rekonstrukcji więzadła krzyżowego, więc wierzcie mi nie miałam wygórowanych oczekiwań co do sprzętu, na którym będę pedałować. Byłam po prostu głodna jakiejkolwiek aktywności więc łatwo było mnie usatysfakcjonować. W Playa de Palma, gdzie się zatrzymaliśmy było wówczas kilka wypożyczalni na krzyż, oferujących głównie rowery trekkingowe, które najlepsze lata miały dawno za sobą. Nie wiem, czy nie mieliśmy po prostu szczęścia, ale przynajmniej tylko takie udało nam się namierzyć. Wypożyczyliśmy z Kubą dwa rowery nieznanej mi wówczas firmy BBF i mimo swojego podeszłego wieku w zupełności wystarczyły byśmy podbili lokalne ścieżki rowerowe. Wprawdzie podczas jazdy wydawały z siebie różne dźwięki, domagając się porządnej dawki WD-40, ale poza tym spisywały się przyzwoicie. Podczas pobytu kilka razy zrobiliśmy sobie całkiem przyjemną trasę do stolicy wyspy, Palma de Mallorca malowniczo położoną ścieżką nad samym morzem.

S2020E005 Asset 02
S2020E005 Asset 03
Majorka - listopad 2009

W tej chwili zgodnie z informacją w internecie Playa de Palma może się pochwalić co najmniej 20 wypożyczalniami rowerów, w których możemy wypożyczyć sprzęt wszelkiej maści od szosy, przez gravel, trekking po MTB w wersji zarówno hardtail jak i full na e-bike’ach kończąc.

Wypożyczalnie rowerów w Victorii na Gozo

W lutym 2011 byliśmy na kilkudniowych wakacjach na Malcie. W trakcie pobytu wybraliśmy się na jednodniową wycieczkę na sąsiednią wyspę Gozo, którą postanowiliśmy zwiedzić na rowerach. Jako, że czas mieliśmy ograniczony, nie szukaliśmy szczęścia zbyt długo i po dotarciu do stolicy wyspy, Victorii wypożyczyliśmy rowery w pierwszej, napotkanej wypożyczalni “Victoria Garage”. Przypominała ona bardziej warsztat pana Józka zarówno zapachem jak i wyglądem. Po wejściu do środka uderzył nas zapach stęchlizny, sparciałej gumy i oleju samochodowego. Wszędzie widać było jakieś smary, klucze do naprawy i części do rowerów. Nie napawało to optymizmem, jeśli chodzi o jakość oferowanego sprzętu. I faktycznie, można w niej było wypożyczyć jedynie totalne szroty, ale stwierdziliśmy: “No risk, no fun.” 🙂 W trakcie wycieczki odwiedziliśmy najbardziej znane zakątki wyspy w tym pracownię szkła “Gozo Glass”, mały rodzinny biznes słynący z ręcznie wytwarzanych i pięknie zdobionych szklanych pamiątek oraz znany na całym świecie most skalny “Azure window”, który niestety runął w marcu 2017 roku. Dzięki fantastycznym widokom łatwiej było znieść niedomagania sprzętu, w którym manetki mogłyby nie istnieć bo na niewiele się zdały, a po bieżniku “zostało ledwo wspomnienie”, co dawało się odczuć na szutrowych odcinkach trasy.

S2020E005 Asset 10
S2020E005 Asset 05
S2020E005 Asset 06
S2020E005 Asset 07
S2020E005 Asset 08
S2020E005 Asset 09
Gozo - luty 2011

Wprawdzie wydaje się, że na Gozo niewiele się zmieniło w kontekście wypożyczalni rowerów przez ostatnie lata to cieszy fakt, że nasza pamiętna wypożyczalnia “Victoria Garage” ma się świetnie i wygląda na to (przynajmniej na zdjęciach dostępnych w internecie), że nic się w niej nie zmieniło. 🙂

Wypożyczalnie rowerów w Gironie w Hiszpanii

W marcu 2013 wybraliśmy się z kolei do Girony. Tym razem były to już typowe wakacje w siodle. W związku z tym poprzeczka odnośnie sprzętu była już nieco wyższa. Dlatego zrobiliśmy mały przegląd dostępnych wypożyczalni jeszcze przed wyjazdem. Hiszpania słynie z kolarstwa od lat, co roku Calpe przyciąga rzesze kolarzy, zarówno amatorów jak i zawodowców na zgrupowania. Pewnie z tego względu znalezienie wypożyczalni z profesjonalnym sprzętem nie stanowi większego problemu. Nasz wybór padł na “Bikebreak”, a rowery, które zarezerwowaliśmy z wyprzedzeniem, przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Kolejne kilka dni jeździliśmy bowiem na nowiutkich Cannondale’ach. Oczywiście musieliśmy za tą przyjemność słono zapłacić. Cena wydawała nam się z kosmosu w porównaniu do tych, z którymi do tej pory spotykaliśmy się w wypożyczalniach, ale sprzęt, który teraz dostaliśmy dzieliły lata świetlne od tego z Gozo czy Majorki. 🙂 W trakcie pobytu w Gironie zrobiliśmy sobie trzy całodniowe wycieczki rowerowe po tamtejszych greenway’sach, którym na pewno poświęcę więcej słów w przyszłości.

S2020E005 Asset 11
S2020E005 Asset 12
Girona, Hiszpania - marzec 2013

Z czystym sumieniem możemy polecić Wam to miejsce na kilkudniowy wypad rowerowy, na który nie musicie ciągnąć swoich jednośladów. Znajdziecie tu spokojnie rowery, które spełnią wasze oczekiwania.

Wypożyczalnie rowerów na Wyspach Kanaryjskich

Od lat jesteśmy miłośnikami Wysp Kanaryjskich i wybieraliśmy je jako cel naszych wakacyjnych podróży wielokrotnie. Tutaj też już kilka razy wypożyczaliśmy rowery. Podczas pobytu na Gran Canarii w styczniu 2015 wybraliśmy się na wycieczkę rowerową w powiększonym składzie. Nie szukaliśmy już nie wiadomo jak profesjonalnego sprzętu, lecz taki, na którym da się zamontować fotelik dla dziecka. Tym razem padło na miejskie rowery marki Specialized w lokalnej wypożyczalni Maspalomas przy promenadzie. Niestety przez kilka wcześniejszych lat przyzwyczailiśmy się do innego typu rowerów. Choć jeździło się nam na nich dosyć ciężko to jednak tym razem głównym testerem była Iga, która wydawała się być zadowolona. I to było dla nas najważniejsze. 🙂

Maspalomas, Gran Canaria - styczeń 2015
Maspalomas, Gran Canaria - styczeń 2015

Na wyspy powróciliśmy w listopadzie 2017 roku w jeszcze większym gronie tym razem na Fuerteventurę. Podczas dwutygodniowego urlopu wybraliśmy się na 2 wycieczki rowerowe. Głównym parametrem do wypożyczenia roweru były foteliki dla naszych dziewczyn. Udało nam się znaleźć dwa takie rowery w wypożyczalni w Castillo Caleta de Fuste. Podobnie jak na Gran Canarii jeździliśmy głównie po promenadach. Po pierwsze rowery nie pozwalały na wiele więcej, a po drugie dla Olgi była to pierwsza podróż na jednośladzie, więc nie szukaliśmy na siłę za dużo wrażeń. Pierwszego dnia ruszyliśmy na południe wyspy docierając tylko do Salinas del Carmen, z kolei drugiego dnia na północ, gdzie dojechaliśmy do Los Riscos. Dystanse z pewnością nie powalają, ale na rodzinne wycieczki wystarczyły w zupełności.

S2020E005 Asset 17
S2020E005 Asset 16
S2020E005 Asset 18
Castillo Caleta de Fuste, Fuerteventura - listopad 2017

Z kolei w październiku 2019 roku obraliśmy kurs na Teneryfę, na której zagościliśmy na 6 tygodni. Oczywiście podobnie jak na pozostałych wyspach planowaliśmy, że w trakcie pobytu zrobimy sobie kilka wycieczek rowerowych. Z Tabaiby, w której mieszkaliśmy pojechaliśmy do Puerto de La Cruz w poszukiwaniu rowerów. Odwiedziliśmy kilka wypożyczalni i ostatecznie zdecydowaliśmy się na Ride Base. Poprosiliśmy o dwa rowery górskie z fotelikami dla dziewczynek. Ku naszemu zdziwieniu zamiast sprawdzać dostępność sprzętu właściciel wypożyczalni zapytał, gdzie planujemy jeździć by ostatecznie odradzić nam ten pomysł. Powiedział, że okolica jest dość górzysta i jazda z dziewczynkami może przerodzić się z przyjemności w udrękę no chyba, że weźmiemy e-bike’i, na które niekoniecznie mieliśmy ochotę. Byliśmy zaskoczeni, ale jednocześnie szczęśliwi, że facet potraktował nas uczciwie nie próbując nas na nic naciągnąć. Pomyśleliśmy: „To się nazywa wyższa szkoła marketingu.” Na dłuższą metę takie podejście do biznesu może tylko procentować i z resztą sami staliśmy się tego najlepszym przykładem. W rezultacie wróciliśmy do niego po kilku dniach, ale już bez dziewczynek. W czasie pobytu na wyspie odwiedzili nas Kuby rodzice, którzy przejęli nad nimi opiekę dając nam tym samym szansę wybrać się na wycieczkę rowerową tylko we dwoje u podnóża wulkanu Teide. Ostatecznie wypożyczyliśmy dwa full’e oraz wykupiliśmy wycieczkę z przewodnikiem trasą z Montana de Guamaso do Puerto de la Cruz. Z pewnością podzielę się z Wami wrażeniami z tej wycieczki przy kolejnej okazji.

S2020E005 Asset 20
S2020E005 Asset 19
S2020E005 Asset 21
Park Narodowy Teide, Teneryfa - listopad 2019

Podobnie jak w Hiszpanii kontynentalnej w związku z dużą popularnością Wysp Kanaryjskich wśród kolarzy jako kierunku na zgrupowania przed sezonem wypożyczalnie tam dostępne oferują cały przekrój rowerów: szosy, gravele, trekkingi, MTB, enduro i równie popularne w tej chwili e-bike’i z profesjonalnym osprzętem i serwisem.

Podsumowanie

Rynek wypożyczalni zdecydowanie nie przypomina już tego sprzed 10 lat. Sprzęt oferowany w takich miejscach jest zazwyczaj stosunkowo nowy i odpowiednio serwisowany. W ofercie mamy dostępne przeróżne modele rowerów z różnych przedziałów cenowych średnio od 15 EUR do nawet 60 EUR za dobę. Zwykle za szosę czy full’a trzeba zapłacić odpowiednio więcej niż za zwykłego hardtail’a czy rower trekkingowy. Niemniej obecna oferta wypożyczalni jest na tyle zróżnicowana, że każdy powinien znaleźć coś dla siebie i dla swojego portfela. Warto dodać, że zakres usług oferowanych przez wypożyczalnie podobnie jak i sprzęt zaczął się sukcesywnie rozrastać. Coraz częściej wypożyczalnie mają w swojej ofercie wycieczki z przewodnikiem, możliwość zakupienia odzieży kolarskiej, czy nawet dostępność noclegu.

Oczywiście nie jestem w stanie Was zapewnić, że za każdym razem podczas wakacji zagranicą uda Wam się wypożyczyć rower w pełni odpowiadający Waszym oczekiwaniom. Bazuję tylko na swoich dotychczasowych doświadczeniach będąc klientem różnych wypożyczalni i poczynionych obserwacjach w ciągu ostatniej dekady. To, do czego na pewno zachęcam to rozeznanie sytuacji w internecie przed wyjazdem. Większość wypożyczalni ma swoją stronę internetową, na której możecie sprawdzić oferowane modele rowerów, cennik, dodatkowe usługi, polecane trasy rowerowe w okolicy i wiele innych informacji. Oprócz tego są dostępne oceny oraz komentarze na temat ich usług pozostawione przez klientów. Dlatego zamiast wróżyć z fusów, czy też rzucać monetą zróbcie porządny research i świadomie zdecydujcie, czy zabierać na wakacje swój sprzęt, czy jednak zdać się na jakąś lokalną wypożyczalnię. Ja póki co korzystam jedynie z drugiej opcji. Oczywiście jeżdżąc na obcym sprzęcie jest inaczej, tęskni się za własnym jednośladem, który po „bikefittingu” leży jak ulał i który zna się na wylot. Niemniej jest to na pewno alternatywa godna rozważenia, dlatego też namawiam Was byście dali jej szansę. Kto wie, może Wy również się do niej przekonacie, a transport roweru nie będzie już więcej ograniczeniem w planowaniu wakacyjnych wojaży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.