Menu Zamknij

Recenzja butów Bontrager OMW

Dziś będzie o butach. I to nie byle jakich butach bo o Bontragerach OMW. A że minęły już dwa miesiące odkąd zaczęłam w nich śmigać po zimowych bezdrożach, albo raczej "drożach" Puszczy Kampinoskiej, to stwierdziłam, że najwyższy czas poświęcić im chwilę uwagi.

Muszę przyznać się bez bicia, że recenzja ta pewnie by nie powstała, gdyby nie konkurs zorganizowany przez Trek Bikes i Kasię Solus-Miśkowicz, w którym do wygrania były właśnie owe wspomniane zimowe mokasynki i udało mi się je przytulić. O samym konkursie możecie przeczytać więcej tutaj - Link. Przed konkursem nawet nie wiedziałam o istnieniu tego typu rowerowego obuwia. W chłodniejsze dni wspomagałam się zazwyczaj jedynie ocieplaczami, a przy większych mrozach po prostu rezygnowałam z roweru. A tak dzięki odrobinie szczęścia i docenieniu przez jury konkursu Bontragery OMW już jakiś czas otulają moje stópki w mroźniejsze dni. Czy przypadły mi do gustu? Jednym słowem...
...się nie da więc zapraszam do lekturki. 😉

Unboxing

Buty Bontrager OMW są wyjątkowe w swoim rodzaju, ponieważ są duuuuuuże. W trakcie wyszukiwania modelu na Google nie regulujcie odbiorników, a po otwarciu pudełka nie wypełniajcie z marszu kwitów reklamacyjnych. Nie przysłali wam butów do snowboardu, to są naprawdę buty rowerowe. I choć mój dobry kolega nazwał je ostatnio kaloszkami to co począć, taka już ich uroda. Ale heloł, to nie książka by oceniać po okładce. 😉 Co ciekawe przy sporawych gabarytach model ten ma mocno zaniżoną rozmiarówkę, o czym można przeczytać na stronie producenta. I faktycznie mimo, że normalnie jeżdżę w butach w rozmiarze 40, z tych zamówiłam 41 i są na styk.

S2021E005 Asset 05
S2021E005 Asset 04

Przy wyjmowaniu butów z pudełka przekonacie się, że wasze nowe pantofelki trochę ważą. Z ciekawości postawiłam je na wadze i faktycznie numerek, który wskazała robi wrażenie czyli ponad 670 gramów. Dla porównania moje standardowe buty MTB, Scott Vertec, które też do najlżejszych nie należą ważą prawie dwa razy mniej (oba modele ważone z blokami). Spójrzcie na to jednak inaczej, wraz z zakupem butów macie w gratisie dwa całkiem przyzwoite hantle do domowych workoutów. 😉 Buty wyposażone są oczywiście w system Boa oraz w jeden zewnętrzny rzep do zapięcia. Dodatkowo w środku mamy but wewnętrzny wyściełany filcem również zapinany na rzep, który można wyjąć. Buty posiadają oczywiście możliwość zamontowania bloków, które musicie już dokupić we własnym zakresie.

S2021E005 Asset 10
S2021E005 Asset 11

Wrażenia podczas jazdy

Gdy w grudniu odebrałam buty od kuriera byłam przekonana, że upchnę je po prostu na dno szafy i będą tam czekać, aż przyjdzie mi kiedyś do głowy przejechać się na fatbike'u w górach. Nawet nie przypuszczałam, że przejeżdżę w nich większość zimy i to u mnie lokalnie na Mazowszu. A tu taka niespodzianka. Dzięki temu mogłam porządnie je przetestować i podzielić się z Wami moimi wrażeniami.

A te po pierwszej jeździe były mocno zróżnicowane. Na początku dość długo się męczyłam by w ogóle wcisnąć stopy do środka. Chwilę bowiem mi zajęło zanim odkryłam, że wspomniany wcześniej wewnętrzny but jest wyjmowany, od tego czasu dużo łatwiej mi się je zakłada. Gdy wsiadłam na rower czułam tak naprawdę dwie rzeczy. Po pierwsze buty są stosunkowo ciężkie, wiedziałam to już wcześniej, ale faktycznie odczuwa się ich ciężar w trakcie jazdy. Po drugie buty są za kostkę i faktycznie początkowo czułam się trochę jakbym jeździła w butach do snowboardu na rowerze. Ot takie dość specyficzne doświadczenie, ale przynajmniej mogę je już wykreślić z mojej "bucket list". 😉 Niemniej wspomniane niedogodności nie miały na koniec żadnego znaczenia ponieważ pierwszy raz jazdę na rowerze w okresie jesienno-zimowym zakończyłam mając czucie w palcach u stóp. Zwykle mam bowiem wrażenie, jakbym przez całą przejażdżkę trzymała je w przeręblu, a nie w butach rowerowych. No, ale ten typ tak ma, stópki specjalnej troski cierpiące na problemy z krążeniem.

S2021E005 Asset 07
S2021E005 Asset 09

Koleje jazdy spędziłam na oswajaniu się z moimi nowymi mokasynkami i powiem wam, że z czasem przypadły mi bardzo do gustu. Po pierwsze przyzwyczaiłam się już do ich fasonu i faktu, że są wyższe niż standardowe buty MTB. Nie przeszkadza mi już kompletnie ich waga i w żaden sposób nie wpływa na komfort jazdy. Zdarza się za to, że za lekko je na początku zapinam, ale to również nie stanowi żadnego problemu. Regulacja Boa jest super wygodna, a pokrętło w tym konkretnym modelu na tyle duże, że z łatwością można je doregulować nawet w grubych zimowych rękawiczkach i to w trakcie jazdy. Jako, że buty są stosunkowo szerokie można na grubsze mrozy spokojnie przywdziać porządne narciarskie skary, albo jak kto woli z merynosa i też bez problemu uda się upchnąć nogę w bucie. Ja w takim zestawie przy mrozie w okolicach -10 dopiero po 2,5 h jazdy zaczynałam tracić kontakt z palcami w stopach więc myślę, że to całkiem przyzwoity wynik, i ze spokojem ducha wpisałabym bucikom zaliczenie z termiczności. 😉 Producent wprawdzie wspomina, że powinny dawać radę nawet w niższych temperaturach, ale na razie moja żopa nawet nie chce słyszeć o podejmowaniu takich prób.

Co by tu jeszcze... Aaaa, no jest jeszcze kilka ważnych kwestii, o których warto wspomnieć. Buty pokryte są wodoodporną membraną, dzięki czemu nawet przeprawy przez kampinoskie bagienka w nich nie straszne. Wiem co mówię, testowalam. 😉 Z kolei traperowa podeszwa pozwoli wam zachować godność na podłożu pokrytym lodem bez kręcenia zbędnych piruetów. Buty łatwo jest utrzymać w czystości, no może poza gumowymi wzmocnieniami na palcach i piętach, które w przypadku mojego egzemplarza mają swoje najlepsze chwile za sobą. Ale w końcu mają one służyć do tyrki w terenie, a nie występować na wybiegu, odrobina brudu im nie zaszkodzi.

S2021E005 Asset 08
S2021E005 Asset 02

Podsumowanie

Buty Bontrager OMW to bardzo ciekawy model dla miłośników rowerowego szaleństwa, którym nawet siarczyste mrozy nie są straszne. Mogę potwierdzić, że spełniają swoją podstawową funkcję chroniąc stopy przed wychłodzeniem zapewniając komfort termiczny nawet podczas dłuższych przejażdżek. A że moje stopy naprawdę są "special edition" wymagające wyjątkowej troski to w tej materii możecie mi zaufać. Początkowo masywna budowa buta i ich waga może zniechęcać, ale myślę, że to kwestia przyzwyczajenia, poza tym coś za coś, ciepło które zapewniają niweluje jak dla mnie wspomniane niedogodności. Pozostaje kwestia ceny, która w okolicach 1300 zł jest się stosunkowo wysoka. Zasadniczo wszystko sprowadza się do tego ile jesteśmy w stanie dać za komfort i ciepło w trakcie zimowych wypadów rowerowych. To już pozostawiam waszej ocenie.

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

dwadzieścia + czternaście =